o-giga blog

Twój nowy blog

Wróciliśmy z wakacji a w domu czekała na nas, a właściwie na ¼ nas czyli Michalinę wieeeelka paczka. Już samo pudło wzbudziło ogromne zainteresowanie testerki. Oczywiście w środku był fotelik. No to zaczynamy testy. Obaw nie było a to dlatego, że to nie pierwszy produkt Caretero, który używamy. Wiedziałam, że nie może być źle.

Jako kobieta najpierw zwróciłam uwagę na idealne dla mnie zestawienie kolorów: czarny ze srebrnym, do tego czerwone uchwyty na pasy. Jednak nie to było najważniejsze. Fotelik ma być wygodny i bezpieczny. Trudno jest mi ocenić wagę fotelika, dla mnie nie był on ciężki, jednak nie musiałam go nosić, raz zamontowany w samochodzie już tam pozostał.

Fotelik właściwie mógłby pozostać w mieszkaniu. Od pierwszego momentu przypadł Michalinie do gustu. Wsiadła i podbił jej serce, już nie chciała wysiąść. Nie wspomnę o tym, że starszy brat z zazdrością spoglądał na wygodne lokum Michaliny.

Instalacja w samochodzie musiała trochę poczekać. Podstępem trzeba było wyciągać Michalinę z fotelika.

W końcu się udało i fotelik wylądował w samochodzie. Renault Laguna nie jest małym autem ale jego wnętrze nie jest też bardzo duże. Fotelik bez problemu się zmieścił. Zgrabna, sportowa sylwetka fotelika Caretero Sport Classic sprawia, że w samochodzie zajmuje on zaskakująco mało miejsca i prezentuje się doskonale.

Montaż niemal intuicyjny. Nie potrzebowaliśmy żadnej instrukcji. Czerwone mocowania na pasy jednoznacznie wskazują jak powinien być zamontowany fotelik Caretero Sport Classic.  Dzięki temu montaż fotelika zajął nam kilka minut.

W końcu nasza królewna mogła zasiąść na swoim tronie Caretero Sport Classic.

Często pokonujemy z dziećmi krótsze bądź dłuższe trasy więc dla mnie istotne było, by fotelik miał możliwość regulowania oparcia. W foteliku Caretero Sport Classic zostało to doskonale rozwiązane. Pozycję dziecka w foteliku można zmieniać nawet podczas jazdy. Wystarczy jeden ruch ręką. Kąt nachylenia oparcia zmienia się bardzo płynnie, jest to niemal niewyczuwalne dla śpiącego w foteliku dziecka. Pięciogodzinną podróż Michalina przespała. Dwa razy zmienialiśmy jej kąt nachylenia oparcia, przez co zmieniała się jej pozycja. Córka wygodnie spała a ja byłam spokojna, że nie będzie to zbyt duże obciążenie dla jej pleców.

Fotelik jest dość wysoki, dziecko siedzi wysoko ma możliwość obserwowania wszystkiego co dzieje się za szybą. Jednak w niskich samochodach powoduje to niewielką trudność podczas wsadzania dziecka. Zaznaczam jednak, że jest to niewielka trudność, z którą doskonale sobie poradziliśmy. Kolejną sprawą, na którą zwróciłam uwagę jest fakt, że wsadzając dziecko w fotelik sadzamy je na pasach oraz ochraniaczu na pas krokowy. Jak dziecko już siedzi trzeba te elementy spod niego wyciągnąć. Jednak również na to znaleźliśmy sposób. Po wysadzeniu dziecka pasy zahaczaliśmy o czerwone, boczne uchwyty do pasów bezpieczeństwa. Dzięki temu po wsadzeniu dziecka w fotelik nie było problemu z pasami.

Trzy tygodnie testów upłynęły bardzo szybko. Jestem bardzo zadowolona, gdyż moje dziecko miało okazję przez ten czas podróżować w komfortowych warunkach i miało zapewnione bezpieczeństwo. Dużym plusem jest również nowoczesny, sportowy i lekki wygląd fotelika. Materiał, z którego wykonany jest fotelik doskonale nadaje się do podróżowania z dzieckiem. Jest przyjemny w dotyku, nie podrażnia skóry dziecka. Doskonale usuwa się z niego wszelkie okruchy, które pozostają po dłuższych wycieczkach. Równie łatwo usuwa się zabrudzenia, które powstają na skutek codziennego użytkowania. W foteliku doskonale się jeździ, śpi i je. Jednak dla mnie najważniejsze było to, że Michalina czuła się w foteliku Caretero Sport Classic doskonale i była bezpieczna.

Fotelik Caretero Sport Classic jest kolejnym produktem firmy Caretero, który zostanie z nami na dłużej. Jakość połączona z wygodą i doskonałym wyglądem fotelika Caretero Sport Classic całkowicie spełniła nasze oczekiwania co do tego produktu.

Małe, pozornie nic nie znaczące gesty mogą uszczęśliwiać. Banał, o którym zbyt często zapominam. Ostatnio dużo takich gestów w moim życiu. Czasem jestem ich nadawcą a czasami adresatem. Jeden telefon, którego mogło nie być, którego nie powinno być a jednak był i sprawił mi dużą radość, tak miło się na sercu zrobiło. Wierzę w ludzi, w ich pasję i bezinteresowność. Pewnie jeszcze nie raz się zawiodę ale może też znów jakiś telefon kiedyś sprawi mi równie dużo radości. I mam nadzieję, że ja też kiedyś komuś zafunduję uśmiech na twarzy…

A teraz szczęścia mam dwa…
20.06.2012 godz. 23,55 Michalina

Przede wszystkim było szybko. Dla  mnie bardzo dobrze, dla dziecka nie bardzo. Strasznie ją ten szybki poród wymęczył.
Było boleśnie, chociaż mąż mówi, że byłam dzielna.
Było niebezpiecznie bo pęknięty obojczyk Małej i mój potęzny krwotok
Było miło bo fachowy i przesympatyczny personel. Położne fantastyczne. Pani doktor miła i kompetentna. Wiele róznych opini słyszałam wcześniej o naszym szpitalu, jego pracownikach itp.  Miałam okazję tam leżeć kilka tygodni. Może nie zawsze było kolorowo i cukierkowo ale zawsze byłóo fachowo.
dzięki osobom, które tej nocy miały dyżur na porodówce swój poród będę wspominać bardzo dobrze. To świadczy tylko o tym, że można … wystarczy chcieć. Nie umawiałam się na poród ze swoim lekarzem, nie opłacałam położnej, która była przy porodzie a mimo to spotkałam się z dużą życzliwościa, wyrozumiałością i fachowościa. Za to mogę tylkom podziękować.
Podziękować mogę też mojemu lekarzowi, który uspokajał mnie prze te 9 miesięcy, rozwiewał moje obawy, rozbawiał i dał poczucie, że „jestem w dobrych rekach”.

[*]

Brak komentarzy


Zatrzymajcie zegary, wyłączcie telefony,

Rzućcie psu kość smakowitą, niech śpi najedzony.
Zdejmijcie palce z klawiszy, niech przy werblu cichym,
Złożą trumnę na marach i wejdą żałobnicy.

Niech samoloty krążą, zawodząc nad głowami,
I piszą na niebie skargę, nie ma JEJ już między nami.
Załóżcie wstęgi z krepy na śnieżnych gołębic szyje,
Niech w czarnych rękawiczkach policjant ruchem kieruje.

Nie chcę patrzeć na gwiazdy, pogaście je kolejno,
Zdejmijcie z nieba księżyc, usuńcie z niego słońce,
Wylejcie wodę z mórz, odbierzcie drzewom cień
To wszystko nigdy już, na nic nie przyda się.

Babciu……do zobaczenia…

Noc jak asfalt zastygła w bezruchu
Wół łeb spuścił, smętnie żując siano
Święty Józef klęknął wespół z pasterzami
Zgęstniało powietrze, wszystko jest czekaniem…

I nagle rozbłysła gwiazda nad stajenką
Światłośc zwyciężyła smutki i zwatpienia
Józef się pochylił nad Świętą Panienką
Westchnęły bydlęta, rodzi się Nadzieja…

Usmiechu, radości i nadziei na każdy dzień…

Łzy

1 komentarz

W ostatnich dniach wiernie mi towarzyszą. Niewyobrażalna radość przeplata się ze złością i poczuciem bezsilności. Miało byc inaczej, miało być prosto, kolorowo. Jest jak zwykle.I ta wszechobecna tęsknota za kimś, za czymś.

Szary blues przeszkadza ci .
Zebrać w sobie siły .

By pozałatwiać te swoje tysiąc spraw

Ciągle tylko w głowie gra

Melodyjka smutna ta .
Nie dająca ni szmalu, ni braw  
     Masz jeszcze noc – odpoczynek po bardzo smutnym dniu
         
     Masz jeszcze noc – co otuli cię jak koc
  
     Masz jeszcze noc – co cię weźmie gdzieś tam, choć jesteś tu      
    Masz jeszcze noc, masz jeszcze noc.
   

Długo w ścianę gapisz się

Śmiać i płakać ci się chce

Robisz wszystko, by nie robić nic

I nadzieja w tobie trwa

Że doczekasz końca dnia

A na razie – na jawie tylko śnisz

24.12.2010

1 komentarz




A nadzieja znów wstąpi w nas, nieobecnych pojawią się cienie,
Uwierzymy kolejny raz, w jeszcze jedno Boże Narodzenie.

I choć przygasł świąteczny gwar, bo zabrakło znów czyjegoś głosu,
Przyjdź tu do nas i z nami trwaj, wbrew tak zwanej ironii losu.

Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat,
Żeby zająć wśród nas, puste miejsce przy stole.
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas,
I zapomnieć, że są, puste miejsca przy stole.

Daj nam wiarę, że to ma sens, że nie trzeba żałować przyjaciół,
Że gdziekolwiek są – dobrze im jest, bo są z nami, choć w innej postaci.

I przekonaj, że tak ma być, że po głosach tych wciąż, Drży powietrze,
Że odeszli po to, by żyć, i tym razem będą żyć wiecznie.

Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat,
Żeby zająć wśród nas, puste miejsce przy stole.
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas,
I zapomnieć, że są, puste miejsca przy stole.

A Wam wszystkim życzę uśmiechu, który poprowadzi Was przez wszystkie zakręty losu


18.12.1977

2 komentarzy


Kobiety rodzą się aniołami, ale kiedy zycie połamie im skrzydła – pozostaje już tylko latanie na miotle  Taka myśl ściagnięta od mojej dawnej kolezanki towarzyszy mi dzisiaj. dzisiaj minęlo 33. Mój stosunek do tej daty jest dośc obojetny. Czyżby to wpływ wypitych dzisiaj szmpanów w ilościach zdecydowanie nadmiernych? Fajnie jest…:)

Gdy boli codzienność, gdy dojrzewa się do trudnych decyzji dobrze jest mieć przyjaciela. jak Cię znam to teraz zdobywasz swoje szczyty gdzieś w górach. Tych naszych albo jakiś innych.  Pewnie o tym nie wiesz ale kibicuje ci z całego serca w zdobywaniu szczytów tych w górach i tych w codziennym życiu, chociaż z nimi znacznie trudniej. I tylko żałuję że jestes tak daleko, że wypici3e wódki z Tobą to juz wyprawa.  No więc wypije sobie sama za szczytynaszego życia…

Boję się… siebie. Tych emocji, które gdziś we mnie siedzą. Chyba mnie sama zaskoczyły. Nie znałam siebie z tej strony. Nie sądziłam, że ktoś może doprowadzic mnie do takiego stanu. A Jola daleko i jakoś nie możemy pogadać. Ehh no to chociaż tutaj sobie ponarzekam. Źle mi bo już nie panuje nad emocjami. Jakaś depresja zagląda mi w oczy i w ogóle to ja chcę lato.


  • RSS